close

  • Polsce – służyć, Europę – tworzyć, Świat – rozumieć

     

  • Z HISTORII PLACÓWKI

  •  

    "HISTORIA AMBASADY RP W ANKARZE" [1]

    W 1923 roku zamknięto Delegaturę Rządu Polskiego przy Wysokiej Porcie w Stambule i do czerwca 1924 roku, czyli do czasu ustanowienia Poselstwa Polskiego w Ankarze, działał tylko Oddział Konsularny. Według wspomnień Władysława Günthera, charge d'affaires pierwszej polskiej placówki w Ankarze, początki wyglądały następująco:„Urządziliśmy prowizoryczne pied-a-terre (otwarcie) Poselstwa w domku niedawno wybudowanym na drodze ze stacji do miasta. Później mieściły się w nim biura attachatu wojskowego. Aby dać dowód, że Lechistan Sefaret, tj. Poselstwo polskie już istnieje i działa, zatknęliśmy na szczycie domku symbol Polski, sztandar RP. Był to akt zwyczajny i prosty. [...] Gdy czerwono-biała chorągiew poszła w górę, rozwinęła się i załopotała na tle jasnego tureckiego nieba, odruchowo zdjęliśmy nakrycia głowy i ogarnęło nas wzruszenie."„Typ życia Poselstwa RP w Ankarze miał wszelkie cechy kolonialnego pionierstwa. Zainstalowało się ono w trzech domkach na górze Aktepe, odległej o 9 mil od miasta, w kierunku przeciwnym od Çankaya, dzielnicy reprezentacyjnej, gdzie wznosiła się rezydencja Kemala Paszy. Domki te były przewiewne i przeciekające. Śnieg, bywało, tak zasypywał drogę, że dwukrotnie auta wiozące gości znalazły się w rowie razem z jadącymi."[2]
    Konieczna więc była budowa własnego gmachu na własnym terenie. Według Günthera: „Rząd turecki świadom organizacyjnych trudności Poselstwa RP i chcąc je zatrzymać w Ankarze, uznał za wskazane dopomóc w wybudowaniu własnego i odpowiedniego gmachu, darowując mu grunt w dyplomatycznej dzielnicy Çankaya, w pobliżu rezydencji Kemala. Pierwsza oferta przewidywała obszerny plac pomiędzy ambasadą sowiecką i niemiecką, który odrzuciłem, nie chcąc powtórzenia w Turcji sytuacji geograficznej, na jaką Polska jest skazana od wieków na swym własnym terytorium. Wybrano więc inną parcelę, której darowiznę przyjąłem z rąk ówczesnego premiera İsmeta İnönü. Przypisuję sobie zasługę zasugerowania Warszawie pomysłu nadania przyszłej naszej ambasadzie, jako położonej za miastem, charakteru polskiego dworu na wzór Belwederu. Sugestia ta została zaakceptowana przez MSZ i ambasada RP w Ankarze odpowiada (podobno, bo nie miałem sposobności zobaczenia jej) wymaganiom estetyki, wygodnych biur i polskiego stylu." (jak w odnośniku nr. 1)

    15 maja 1924 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych podpisało umowę z inż. arch. Karolem Iwanickim na następujące prace przy budowie gmachu Poselstwa RP w Ankarze: sporządzenie szkiców budynku; sporządzenie projektu; sporządzenie kosztorysu; sporządzenie rysunków wykonawczych i wykazów; a w późniejszym terminie, po sporządzeniu dodatkowej umowy, na kierowanie pracami budowlanymi i sprawdzenie rachunków przedsiębiorców. Szacowana wartość budynku miała wg tej umowy wynosić około 500 000 zł, i zaliczana była do klas I, II i III. Zgodnie z tym wynagrodzenie architekta obliczono na podstawie średniej wszystkich tych klas, czyli 4% wartości budowli.

    Początkowo prace przy budowie gmachu ambasady napotykały liczne trudności. W 1925 roku okoliczni mieszkańcy zaczęli już dewastację tego terenu, trzeba więc było szybko ogrodzić teren i zacząć budowę.  Szacowany w tym czasie wydatek na budowę powinien wynosić 25 - 30 000 $. Koszty te przekraczały możliwości MSZ RP. Wystosowano więc prośbę do architekta Iwanickiego, dobrze obeznanego z terenem przyszłej ambasady o zrobienie kalkulacji kosztów budowy mniejszego budynku. W tym okresie Poseł w Ankarze Karol Bader w swym piśmie do Romana Knolla, ówczesnego Podsekretarza Stanu MSZ, prosił o fundusze na inwestycje oraz na wynajem domu w mieście, gdyż obecność na wsi odcina go, w jego mniemaniu, od życia towarzyskiego i kontaktów, co utrudnia pracę poselstwa. Następną sprawą, którą poruszył była budowa nowego gmachu. Poseł twierdził w swych sprawozdaniach, że trudno będzie dostać kredyt na budowę tak wielkiego gmachu jak pierwotnie planowano. Poza tym teren, który darowano Polsce na budowę poselstwa liczy jedynie około 20 000 m2, aby więc zrealizować plany w pierwotnym kształcie należałoby dokupić parcele przyległe do terenu Ambasady. 

    W 1926 roku sprawa wzięcia w posiadanie terenu ofiarowanego Polsce przez Rząd Turecki i rozpoczęcia budowy gmachu stała się bardzo pilna, tak samo jak szybki przyjazd inż. Iwanickiego. Powodem tego był fakt, że w skutek zabiegów poselstwa rząd turecki przeprowadził na Zgromadzeniu Narodowym specjalny wniosek o dodatkowych kredytach na wykup terenów dla zagranicznych przedstawicielstw i ostatecznie zakupił parcelę żądaną przez polski rząd. Została ona przekazana w posiadanie Rzeczypospolitej  Polskiej w 1926 roku.

    O przekazaniu terenu sam Prezydent Turcji Mustafa Kemal poinformował listownie Prezydenta RP Ignacego Mościckiego w 1927 roku.

    Od tego momentu zaniechanie budowy gmachu odebrane byłoby bardzo niekorzystnie dla Polski, jako akt polityczny. Poza tym niewykorzystanie darowanego terenu mogłoby owocować przekazaniem go Włochom lub Anglikom, którzy w tym samym czasie prowadzili rozmowy w sprawie zakupienia terenu. Groziłoby to utratą bezspornie najlepszego terenu w Ankarze. Zdecydowano więc, że inżynier Iwanicki powinien jak najszybciej wytyczyć teren pod budowę gmachu, a następnie po zorganizowaniu uroczystości wmurowania kamienia węgielnego rozpocząć budowę, przesuwając ją do następnego roku budżetowego.

    W 1926 roku poselstwo objął Józef Wierusz-Kowalski. Tuż po przybyciu do Ankary zajął się on bliżej sprawą budowy gmachu. Według jego opinii parcela otrzymana od rządu tureckiego nie odpowiadała potrzebom państwa Polskiego, które określił Minister Knoll w rozmowie z rządem tureckim. Niestety akt przejęcia parceli na papierze został już dokonany i szansa bezpłatnego zwiększenia terenu wydawała się nierealna, tym bardziej, że właściciele okolicznych gruntów zwietrzyli już w tym interes. Nowoprzybyły poseł stwierdził też, że umiejscowienie budynku w miejscu planowanym przez Iwanickiego byłoby możliwe tylko w wypadku powiększenia terenu, dlatego konieczny był jego szybki przyjazd, aby ustalić plan działania. Poseł uważał też, że najlepiej byłoby wznieść budynek przed zimą 1926 roku, a przynajmniej część mieszkalną oraz ogrodzić teren. Wierusz-Kowalski wystąpił też do MSZ z prośbą o uruchomienie kredytów na przedwstępne roboty w wysokości 80 000 złotych. Jeśli chodzi o sam budynek to poseł proponował wybudowanie większego gmachu niż planowano, co podniosłoby prestiż Polski i byłoby porównywalne do gmachów innych państw. Bardzo złe wrażenie zrobiło cofnięcie przed rokiem kredytów na budowę gmachu i ucierpiał na tym sporo nasz prestiż. Dlatego poseł uważał, że trzeba jak najszybciej zacząć budowę, tak by do przyszłej zimy powstały przynajmniej mury i dach w całkowitych rozmiarach. Jest to możliwe, bo na budowę w 1927 roku MSZ ma przeznaczyć 833 000 złotych, co w zupełności wystarczy biorąc pod uwagę miejscowe ceny. W połowie stycznia 1927 roku poseł ostatecznie otrzymał pieniądze na inwestycje i przygotowanie do budowy gmachu. Natychmiast zlecił inżynierowi zamówienie ogrodzenia i wykonanie planu terenu, przy czym okazało się, że teren jest dużo mniejszy niż pierwotnie zakładano. Projektowany budynek zajmuje powierzchnię 52 na 30 m. Poza tym w planach budynku nie przewidziano sporego spadku terenu. Różnice mogą sięgać 2-3 m, trzeba było więc wziąć to pod uwagę. Poseł niepokoił się też planowaną przez MSZ sumą na inwestycje w wysokości 500 000 złotych, która była przewidziana na 1927 rok. Np. Niemcy przeznaczyli na budowę 420 000 Ltqs a ich gmach jest o ok. 20% mniejszy od naszego planu.
    W tym samym czasie wybudowano już poselstwa sowieckie i niemieckie, a zaczynają budować się amerykańskie, francuskie,  włoskie, perskie, egipskie, czeskie i angielskie. Wszystkie są dużo doskonalsze od polskich pomieszczeń.

    Tereny te były bardzo nieregularne, trzeba będzie wybudować na terenie domek służbowy. Nabywając dodatkowe tereny Polska zyskiwała fragment od strony przechodzącej tam drogi, oraz plac, do którego doprowadzona była woda, można było więc wybudować studnię. W odpowiedzi na zapytanie posła właściciele okolicznych parceli zgłaszają gotowość obniżenia swej ceny o 2 Ltqs za m2. MSZ odpowiada, że potrzebna jest na to uchwała Rady Ministrów, a konieczność kupna nie jest udowodniona, tzn. ważniejsze jest kupno graniczącego z posesją domku i pasa ziemi pomiędzy posiadłością a szosą. Pomysł dokupienia dwóch terenów  może zaczekać do zakończenia budowy gmachu i można go rozpatrzyć wtedy jeszcze raz, w zależności od posiadanych środków. W końcu rusza budowa gmachu, jej  kierownikiem zostaje S.W.Woyciechowski. Według niepotwierdzonych informacji kamień węgielny wmurował sam Atatürk: „Ukoronowaniem życzliwości Kemala dla Polski było położenie przez niego kamienia węgielnego pod budowę Ambasady w Ankarze. Wcześniej osobiście przydzielił najpiękniejszy plac pod polskie  przedstawicielstwo." W dniu 3.V.1927 roku miała miejsce uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod gmach poselstwa w Turcji.


     W lecie 1929 roku do Ankary przyjechał charge d'affaires Jan Gawroński, który miał zastąpić przebywającego w Polsce Ambasadora Olszowskiego. Gmach został właśnie ukończony, co Gawroński opisał następująco: „Nasza świeżo ukończona ambasada uchodziła wówczas za najładniejszy budynek w Ankarze; jej biała neoklasyczna fasada o czterech potężnych kolumnach powitała mnie wspomnieniem tylu typowych polskich siedzib. Dodatkową okrasą naszego przedstawicielstwa było jego położenie - na jedynym w Ankarze terenie, na którym rosło kilka drzewek. Bo w Ankarze i w całym otaczającym ją kraju nie było - dosłownie - ani jednego drzewa; gdy stęsknieni za zielonością dyplomaci chcieli choć na krótko oczy jej widokiem ucieszyć, musieli pielgrzymować z górą sto kilometrów do najbliżej położonego lasku. Gdym przybył do Ankary, siedziba nasza świeciła swą staromodną elegancją między brzydkim, choć nowoczesnym gmachem ambasady radzieckiej a szeregiem nie mniej brzydkich koszarowych bloków zbudowanych naprędce przez Niemców; nowi sprzymierzeńcy Turcji - dawni jej alianci - pospieszyli pierwsi okazać swą wiarę w trwałość świeżo obranej stolicy. Wiary tej nie podzielały jeszcze mocarstwa zachodnie; przedstawicielstwa Francji, Anglii, Ameryki i Włoch tłoczyły się dotąd w małych wynajętych willach; ich odpowiedzialni kierownicy nie myśleli nawet obudowie nowych stałych ambasad."
    Cytat za: Jan Gawroński - „Wzdłuż mojej drogi. Sylwetki i wspomnienia.", str.10

    W lipcu lipca 1930 roku nastąpiło ostateczne przemianowanie Poselstwa na Ambasadę. Nie była to tylko zmiana nazwy, ale także podniesienie rangi przedstawicielstwa.

    W 1934 roku ówczesny Ambasador Jerzy Potocki poprosił MSZ o zgodę na kupno pasa ziemi między posesją a szosą i stojący obok dom, położony o kilka metrów od gmachu. Granice tego terenu są ściśle oznaczone, leży on pomiędzy szosą Çankaya a granicą posesji tworząc wąski pas zwężający się na północy i południu. W grudniu 1934 roku MSZ zgodziło się na kupno terenu. 27 lutego w gmachu Ambasady doszło do podpisania aktu kupna-sprzedaży i wpisania do ksiąg urzędu katastralnego (hipotecznego) terenu przy szosie wraz ze stojącym tam domkiem. Teren ten został przez Rząd Turecki zwolniony od wszelkich podatków i innych opłat przy akcie kupna i na przyszłość. Jedyną wniesioną przez stronę polską opłatą jest opłata stemplowa, z której nie są zwalniane poselstwa. Zaraz po kupnie działki Ambasada przeniosła prowizoryczne ogrodzenie na nowy teren i rozpoczęły się prace porządkujące i dostosowują cenowy teren do całości posesji. Najważniejszą sprawą była rozbiórka domku, wykonanego na turecki sposób z gliny, drzewa, błota, kamienia i pokrytego domowej roboty dachówką.

    Dnia 15 czerwca 1935 roku około godziny 14:50 na strychu prawego skrzydła gmachu Ambasady wybuchł pożar. Zauważył go I sekretarz W. Doria-Dernałowicz i natychmiast polecił naczelnikowi kancelarii Godymirskiemu wezwać straż pożarną. Okazało się jednak, że komisariat policji w Kavaklıdere już wcześniej ją zawiadomił i wszystkie wozy są już w drodze do Ambasady. W tym czasie nadbiegli Komisarz Policji Kavaklıdere i Inspektor Policji okręgu Yenişehir, Komisarz otoczył kordonem policji budynek Ambasady a Inspektor z palaczem Muminem wbiegli na poddasze starając się dostać na strych. Jednak płomienie były już za silne i zaczęły zajmować dach skrzydła budynku. Zaczęli więc próbę gaszenia hydrantem na I piętrze i gaśnicą minimax, ale ciśnienie wody było zbyt słabe i próba gaszenia nie odniosła skutku. Pracownicy Ambasady zaczęli wynosić meble i wszystkie rzeczy z I piętra, które było bezpośrednio zagrożone pożarem rozniecanym dodatkowo przez silny wschodni wiatr. W ten sposób opróżniono sześć pokoi skrzydła i mały salon przylegający do jadalni. Następnie zaczęto też wynosić rzeczy z parteru tegos krzydła, w czym pomagali przypadkowi ludzie i policja. Pożar wzmagał się, więc Dyrektor Policji przydzielił Godymirskiemu dwudziestu ludzi do opróżniania całego gmachu, w razie potrzeby. Wszystkie okna i drzwi w zagrożonym mieszkaniu zostały zamknięte i zakazano wstępu do niego, aby uniknąć przeciągów i chronić przed spadającymi belkami i zawaleniem. Gdy ogień nie słabł, a jednocześnie zaczął zbliżać się do środkowej części gmachu, strażacy przeszli przez główny strych, rozbili dachówkę na granicy prawego skrzydła i części środkowej i udało im się w ten sposób zlokalizować ogień. Następnie cała akcja skupiła się już tylko na zagaszeniu ognia w prawym skrzydle. W trakcie całej akcji gaśniczej drzwi do biur były zamknięte i pod dozorem, nikt tam nie wszedł. Ambasador Potocki znajdujący się wówczas w Stambule został powiadomiony telefonicznie o pożarze a godzinę później o jego ugaszeniu. Na miejsce akcji w trakcie jej trwania przybyli: Minister Spraw Wewnętrznych Şükrü Kaya, Szef Gabinetu MSZ Refik Amir, Dyrektor Policji Salih, adiutant Prezydenta Republiki, Szef Gabinetu Premiera Vedit, sekretarz Valego (gubernatora), szef Pułku Przybocznego Prezydenta ppłk İsmail Hakkı, Inspektor Policji Drogowej Sıtkı, lekarz miejski Celal i inni. Wszyscy wyrażali współczucie i ofiarowali pomoc. Po ugaszeniu pożaru Minister Şükrü Kaya zaoferował kilkudziesięciu ludzi z prefektury do uprzątnięcia  gruzu. Dzięki nim bardzo szybko oczyszczono teren. Wyniesione meble nie zostały uszkodzone, nie było też znacznych strat w mieniu. Szef straży pożarnej uważał, że przyczyną pożaru była rama drewniana drzwi wiodących na strych, która była umieszczona częściowo w ścianie komina. Drzewo z tej ramy tliło się, potem zajęło ogniem, który przeszedł na całą sieć belek oraz papę smołową, którą pokryty jest cały dach pod dachówką, co bardzo utrudniało gaszenie. Na  skutek pożaru doszczętnie zniszczone zostały: dach, strych i mansardy w prawym skrzydle oraz poważnie uszkodzone sufity w pokojach na I piętrze w mieszkaniu Ambasadora. Po oględzinach stwierdzono definitywnie, że powodem była wadliwa budowa komina wiodącego z kuchni mieszkania na parterze. Rama drzwi na strych musiała się zająć ogniem przez szparę, która powstała w cienkiej warstwie zaprawy oddzielającej ramę od przewodu kominowego. Błąd ten nie mógł być zauważony  wcześniej, a komin był czyszczony miesiąc przed pożarem. Wykluczono możliwość podpalenia lub nieświadomego zaprószenia ognia. Ambasador poprosił MSZ o przysłanie architekta, który zająłby się odbudową gmachu. Trzeba było wybudować nowe wiązanie dachu na tym skrzydle, pokryć dachówką, wybudować nowe pokoje mansardowe i wykonać nowe sufity na I piętrze. Mury można było wysuszyć i pomalować. MSZ nakazał Ambasadzie przysłanie raportu na temat pożaru, jego przyczyn, skutków, pełnej dokumentacji fotograficznej i rysunkowej, opinii miejscowych ekspertów, opisu błędów w konstrukcji.

    MSZ wysłało do Ankary inż. Aleksandra Ranieckiego, który sprawdził na miejscu stan spalonego budynku, szczegółowo zbadał orzeczenia komisji, ułożył program odbudowy spalonej części i sposób jej wykonania. Wraz z Ambasadorem przeprowadził on również przetarg na wykonanie robót. Po oględzinach budynku i terenu inż. arch. Aleksander Raniecki sporządził sprawozdanie, którego główne punkty były następujące: Budynek nie jest budowlą udaną pod względem projektu architektonicznym, jak i pod względem wykonania technicznego i instalacyjnego. Cały budynek wymaga szeregu poprawek technicznych i uzupełnień, które uczynią go bezpieczniejszym i łatwiejszym w konserwacji.

    W 1948 roku remont wewnątrz gmachu głównego był już ukończony, trwał nadal remont oficyny. Trzeba było wyremontować dach ambasady, sieć wodociągową do podlewania parku, kotły centralnego ogrzewania, zabezpieczyć fundamenty gmachu, połowa gmachu osuwała się. Remont Ambasady w Ankarze trwał 4 miesiące, uporządkowano także samochody. W 1949 roku popękały ściany budynku głównego. Przyczynami były wstrząsy, studnie na terenie oraz wody podziemne i naziemne. Rura odprowadzająca wodę została rozsadzona przez konary drzewa i woda łatwo mogła podmywać budynek. Pękły ściany na mansardzie, ścianie gabinetu ambasadora, ściana wewnętrzna na parterze przy wejściu do konsulatu (obecnego) i ściany od ziemi do I piętra od frontu budynku bliżej strony Atatürk Bulvarı.

    W dniach od 2 do 12 lutego 1951 roku budowano nowe ogrodzenie Ambasady. Ogrodzenie o nazwie „Diplomex" zaprojektowała i wykonała Spółdzielnia Pracy „Iskra" z Warszawy. Wykonawcą był przedsiębiorca Tarık Elbi z Ankary. Od strony Bulwaru Atatürka na przestrzeni 273 m wybudowano mur, na którym zamontowano nadesłane z Polski ogrodzenie żelazne. Od strony ulicy mur wykonano z kamienia ciosanego, a od wewnątrz wykończony jest tzw. mozaiką, czyli kamieniem naturalnego kształtu, częściowo obrobionym. Z góry mur przykryły płyty z kamienia ciosanego. Część nadziemna muru spoczywa na fundamencie z kamienia.

    W roku 1952 brakowało jeszcze krat na zewnątrz budynku a teren nie był pilnowany w nocy. Dyżury w Ambasadzie w nocy pełnili głównie pracownicy tureccy. Z pozostałego personelu brakowało jeszcze księgowego, woźnego, stróża nocnego oraz osoby piszącej na maszynie po polsku i francusku. Ambasador Zambrowicz chciał jak najszybciej założyć centralne ogrzewanie w budynku gospodarczym i gaz w całej ambasadzie. Meble, oprócz reprezentacyjnych, były bardzo zniszczone, mieszkania pracowników wyglądały jak graciarnie, telefony były w bardzo złym stanie. Ambasador poprosił o przyznanie jednorazowego kredytu na zlikwidowanie takiego stanu rzeczy. Ostatecznie zrezygnowano z centralnego ogrzewania, naprawiono piece w budynku gospodarczym (miały po tym wytrzymać 15 lat).

    W 1955 roku przeprowadzono zewnętrzny remont gmachu i budynku gospodarczego, wykonała go austriacka firma Otto Weber. Zabezpieczono też teren przed ciągłym osiadaniem fundamentów, nie robiono drenażu, ale po długich naradach specjalistów (m. in. z Politechniki Wiedeńskiej) ustalono, że przyczyną jest woda deszczowa i należy zabetonować teren wokół budynku uprzednio robiąc odpowiednie odpływy. W kwietniu zaczęto prace, które wykonywała miejscowa firma państwowa (budowała ona również parlament) pod nadzorem architekta z Wiednia prof. Holzmeistera. Zakończono je 18 lipca. Pozostałe prace, które pozostały wówczas do wykonania to: przerobienie oranżerii, remont kortu tenisowego, drobne prace remontowe wewnątrz gmachu.
    Z powody braku wykwalifikowanych ogrodników niszczały ogród Ambasady oraz wyposażenie salonów.

    W 1957 roku MSZ Republiki Turcji wystąpiło do Ambasady z wnioskiem o odstąpienie 811 m2 ogrodu w północno-zachodnim rogu na potrzeby poszerzenia ulicy Atatürk Bulvarı. Rok później potrzeby na remont ulicy zostały sprecyzowane przez przedstawicieli Belediye (Wiceburmistrz Turgut Teker i szef protokołu Orhan Mizanoğlu) na spotkaniu z I Sekretarzem Henrykiem Pochmawskim. Chodziło o1390 m2 wzdłuż zachodniej granicy. Władze miasta proponują odszkodowanie pieniężne (200 Ltqs za m2) lub w takiej samej powierzchni terenu i oczywiście odbudowę ogrodzenia. Jeżeli Ambasada zdecydowałaby się na przyjęcie terenu, który jest obecnie nieużytkiem, Belediye obiecuje doprowadzić go do stanu parkowego. 3 września 1960 roku nastąpiła zmiana adresu placówki na Atatürk Bulvarı 247-253. Ambasador Gebert namawiał MSZ na kupno wraz z Ambasadą Czechosłowacji terenu na południowej granicy posesji, jednak nie uzyskał na to zgody. Turecka kooperatywa mieszkaniowa kupiła ten teren i zaczęła budowę bloków mieszkalnych.


    Ze wspomnień Ambasadora Stanisława Piotrowskiego:„...Ambasada PRL, wybudowana w stylu dworku, podobnego do części środkowej Belwederu. Jednopiętrowy budynek ozdobiony kolumnami tonie w zieleni parku, majony kwieciem barwnego dużego klombu i szpalerów tworzonych przez żywopłoty. Trzy bujne wierzby stanowią  główny akcent wiążący Ambasadę z parkiem. Popiersie marmurowe Adama Mickiewicza w środku zieleni okalają czerwone i białe róże."


    Kolejne remonty:

    (...) W roku 1984 wykonano kapitalny remont wraz z wymianą konstrukcji dachu budynku magazynowego, remont i zmiany w układzie instalacji wodociągowej nacałej posesji, remont sieci elektrycznej i oświetlenia zewnętrznego.
    Rok 1985 to remont kolektora kanalizacyjnego, zewnętrzne malowanie okieni krat w budynku Ambasady i mieszkalnym. Oddano ponownie do użytku kort tenisowy, założono kraty między kolumnami parteru pod częścią rezydencyjną uniemożliwiające dostęp do piwnic, rozpoczął się montaż rozsuwanej elektrycznie bramy.

    31.VIII.1987 roku zaczął się kolejny remont, wykonywany był przez dwie ekipy miejscowe (elewacja i kotłownia) oraz przedsiębiorstwo „PUMA" z Warszawy, które miało następujące zadania: malowanie wszystkich pomieszczeń, naprawy pokrycia dachu, wymiana przewodów elektrycznych, hydraulika, adaptacja pomieszczenia na Wydział Konsularny i radiostację. Remont przebiegał zbyt wolno i Ambasada nie była zadowolona z jego jakości. Wiosną 1987 roku dokonano otwarcia basenu w ogrodach Ambasady. Stał się on dużą atrakcją nie tylko dla pracowników Ambasady i ich rodzin, ale także dla całego korpusu dyplomatycznego i przybywających gości. Basen jest oświetlony oraz podświetlony od środka, co umożliwia korzystanie z niego także po zmroku.

    W listopadowym wydaniu tureckiego magazynu House z roku 1997 ukazał się obszerny artykuł autorstwa Hale Yalalı na temat budynku i ogrodu Ambasady RP bogato ilustrowany fotografiami. Krótko opisana jest historia budynku i terenu, a następnie bardzo dokładnie ogród i jego roślinność. Podkreślany jest typowo polski styl i nastrój ogrodu, polskie kwiaty i drzewa. Na koniec autorka podaje przykłady najpiękniejszych polskich parków, takich jak Arkadia, Wilanów i Łazienki.37 Źródło: Archiwum MSZ i Archiwum Ambasady RP w Ankarze.

    Podczas wizyty Prezydenta Kwaśniewskiego w Turcji w 2000 roku w obecności Prezydenta Turcji Demirela uroczyście nadano nazwę nowej ulicy przylegającej do ogrodu Ambasady od północy. Warto odnotować, że teren, przez który przebiega ulica znajdował się wcześniej na terenie Ambasady. Ulicy nadano nazwę "ulica Polska", niejako w ramach podziękowań za odstąpienie tego terenu oraz terenu graniczącego z nową ulicą od północy, parku łabędziego (Kuğulu Park), który również wcześniej należał do ogrodu Ambasady.

     

     


     

    [1] Powyższy artykuł jest fragmentem  pracy magisterskiej Pana Bartosza Rankowskiego z Instytutu Orientalistycznego zakładu Turkologii i ludów Azji Środkowej Uniwersytetu Warszawskiego, wykonanej pod kierunkiem prof. Tadeusza Majdy. Ambasada RP w Ankarze wyrażą serdeczne podziękowania Panu Bartoszowi Rankowskiemu za możliwość wykorzystania obszernych fragmentów z jego pracy magisterskiej poświęconej  historii naszej Placówki. Wszelkie prawa do wykorzystania poniższego materiału są zastrzeżone.

    [2] Cytat za: Władysław Günther - „ Pióropusz i szpada. Wspomnienia ze służby zagranicznej.", Paryż 1963, str. 71

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: